Solnisko, wikunia pustyni i Zaginiony w Akcji

18 05 2010

Po miesiącu totalnej abstynencji i postu cieszę się Saltą jak dziecko. Przypomina mi starą dobrą Barcelonę. Dlaczego, trudno wyjaśnić. Może przez dekadencko-arystokratyczny klimat, elegancką kolonialną zabudowę. A może przez rześki chłodek, który łagodzą ciepłe promienie słońca, liczne kawiarenki pachnące kremem krówkowym i dobrą mocna kawą…

Cieszę się Saltą i … jem!

Za mną dwa croassainty z miodem popite kawą z mlekiem, potem: filet z kurczaka w sosie pieprzowym z pieczonymi ziemniakami. Wielki kawał ciastka limionkowego z bitą śmietaną. Itd, itp. Niech żyje cywilizacja! Śmierć pełzakowatym! Życie jest piękne!

(Refleksja mnie taka tylko naszła smutna, że ja to jestem jednak prymitywne zwierzę, co najbardziej to lubi pojeść, popić i… takie tam.:-) No dobra, poczytać też lubi…).

Dla równowagi po poprzednim wpisie, słów kilka jeszcze o Salarze.

Kiedyś, w plajstocenie bodajże było tu hu hu wielkie jezioro. Słone. I teraz kilomertrami pustki zalega sól. Jak się TDMski na widok fot wyraził: To oni was tam tak chlebem i solą? Chleba też tyle mają?

Nie. Ale mają hotele z soli, stoły z soli, krzesła z soli

i badziewne pamiątki z soli dla turystów. (zakupiłam solniczke z soli. Jest słona-próbnie polizałam!).

Na salar przyszło mi jechać z 5-osobową silną grupą Izraelitów. Pech chciał, że były to dwie małe podgrupy, które spiknąwszy się, rozprawiać zaczęły gęsto w swoim własnym języku i jakiekolwiek próby przejścia na język Cervantesa albo Szekspira nie dawały rezultatów. Więc w sumie nudnawo było. Do czasu, kiedy nie okazało się, że brać wesoła jest wielce i roztańczona. W naszym dżipie podłączone zostały stosowne ipody i poleciały podkłady muzyczne. Izraelski pop i rock już nie jest dla mnie tajemnicą. Potem przyszedł czas na standardy z lat 70, 80 i 90.

Koledzy się rozkręcali:

Sabrina, Bryan Adams, Elton John, George Micheal, Abba, Boney M. itd. Znosiłam to z zimną polską krwią, choć pod nosem mełłam przekleństwa przy niektórych wczesnych madonnach, łemach i modern talkingach.

Jak się okazało nie miałam racji. Kiedy wieczorem temperatura zaczęła gwałtownie spadać (do -20) okazało się, że dobry humor Narodu Wybranego i jego muzyczne upodobania ratują życie. Naród zaczął śpiewać. I tupać. A ja z nimi. Pomagało! Nie wiem, od czego zaczęli, wiem, że kończyli jak każdy naród na świecie piosenkami z dobranocek. Ja też odśpiewałam dumnie Misia Uszatka, okazało się również, że i w Polsce, i w Izraelu zaliczyliśmy tą samą bajkę czyli Czieburaszkę (choć ja to już na wideo) i ogólnie jak przez mgłę… Ale Krokodyla Gieny nie zapomnę!

I tak w całkowitym mroku, chuchając w dłonie, śpiewaliśmy…

A potem to już było tak:

)

Spełniony sen Freuda (no dobra, mój też! ;-)

A tu to już Freud nawet odpada!

Drugiej nocy przeżyliśmy moment grozy. Kolega z analogicznej wycieczki, satcjonującej z nami w schronisku poszedł robić zdjęcia i… nie wrócił. Mijały godziny, mróz trzymał, a jego nie było. Na pustynię wyruszyły jeepy w poszukiwaniu fotografa. Oddałam swoją czołówkę i kurtkę koledze z Australii, który wybiegał na mróz w poszukiwaniu kumpla. No cóż. Jeśli poszedł w złą stronę…. hm. Tu nie ma świateł. Te jedno, nasze maleńkie… nie dojrzy. Ani cywilizacji… Tez nie ma. Nocą temperatura spada do -20. Cholera.

Baliśmy się o chłopaka. Było naprawdę piekielnie zimno, a on poszedł w śmiesznej bluzie z kapturkiem.

Wrócił po 4 godzinach. Jak gdyby nigdy nic.

……………………………………

Chłopaki zaprosili mnie do stołu, graliśmy w karty, atmosfera się rozładowała.

…….

Nie pytałam, co czuje facet, który zgubił się na pustyni i mógł na niej zginąć. Siedział naprzeciwko mnie i tak jak ja, nic nie rozumiał z tego co po angielsku tłumaczył nam archeolog z Kaliforni (to była naprawdę zawiła kalifornijska gra w karty!).

Wreszcie kolega Niedoszły Zaginiony nie wytrzymał i rzucił po swojemu:

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX!

No i? Ja głupia, jak mogłam się nie domyśleć? Taką ułańską fantazję, żeby na pustynię biec po zmroku dla marnej fotki to gdzie mają? No gdzie? Tylko tam!

  • Ech, pizdielec, nicziewo nie panimaju! – zagadał do się Swojak, rzucając karty na stół.

Ruski! A ściślej mówiąc: Białoruski. Pościskaliśmy się jak dwa kamraty.

  • No ja dumaju szto u tebja snimki charoszyje- wysiliłam się na cienki żart. Ale Białoruski uże zabył o swojej przygodzie. Myślę, że tak naprawdę był w totalnym szoku.

Archeolog z Kaliforni namawiał na wspólne podróżowanie po Argentynie, ale jakoś nam w końcu wyszło nie po drodze. Norweski fotograf podróżujący przez pół roku z 19-letnią córką po AMPEDE zaprosił do Norwegi, Białoruski śmiał się na całe gardło… Temperatura spadała, sól na Salarze zbrylała się w twarde kamienie… Moi Izraelici twardo spali.

Noc spadała na Salar nieubłaganie. Zimno trzymało. – 20 . Nie takie się temperatury łykało, ale w OGRZEWANYCH pomieszczeniach!

Tu powoli zamieniałam się w sopel lodu… Nie mam pojęcia jak i kiedy zasnęłam.

A potem był świt i wulkany i kolejne bajkowe laguny…

….

Kiedyś, był taki czas, że mój Lew Pustyni mówił do mnie czule per Ty Moja Gazelo Sahelu!

…… A teraz co? :-( Wikunie pustyni.

A zdjęcia flamingów w zjawiskowo kolorowej lagunie-innym razem, bo właśnie mi siada bateria w laptoku, a kelner we fraku podał tort czekoladowy – teraz Salta kojarzy mi się z Wiedniem bo w radiu puszczaja Mozarta, a tort pachnie jak Tort Sachera. No to smacznego!

Reklamy

Działania

Information

3 Komentarze

18 05 2010
Ofca

Hi hi, fajnie mi tam wrócić pamięcią przy okazji oglądania Twoich zdjęć, sczególnie że mam większość swoich w tych samych miejscach – a to z flagami to nawet z… izraelską na pierwszym planie (ciekawe dlaczego hehe) :-D
Tak, wyjazd na Salar de Uyuni to doświadczenie jedno z tych niepowtarzalnych w życiu, ale też myślę, że jest on z tych ‚once off’, no przynajmniej w moim wypadku. Dużo również zależy od towarzystwa… No i później to błogie uczucie kiedy po kilku dniach toalety pt. chusteczki nawilżane, stoisz pod gorącym prysznicem w 4* hotelu za 8 dolców. Bezcenne, za resztę płacisz Mastercard :-)
Serdecznie znad Unidade 8 da aula de Portugues ;)

16 10 2012
Noise cancelling headsets

It’s fantastic that you are getting thoughts from this piece of writing as well as from our dialogue made here.

28 09 2014
buying and selling gold

Hi there, after reading this awesome paragraph i am
too glad to share my knowledge here with friends.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s




%d blogerów lubi to: