Babę trzeba krótko czyli jak popsuli mi kolegę

11 06 2010

Mail z Kolumbii: – Komu kibicujesz?

– Argentynie.

Wkurzony: -Oszalałaś? To mierda jest! Tylko Brazil się liczy.

Ja spokojnie: – No ale ja kibicuje Argentynie.

-Estas loca. (po chwili podejrzliwie) Pewnie masz jakiegoś chłopaka w Argentynie, co? (z ulgą) i po prostu musisz.

– Nic nie mam. I nic nie muszę. KI BI CU JE AR GEN TY NIE!

Długie milczenie

– Pewnie się zakochałaś w jakimś Argentyńczyku, że tak kochasz tę Argentynę.

– W nikim się nie zakochałam! @#$%^&*()!!!!!! Ja po prostu kibicuję Argentynie

-Ale mówię, że to mierda jest. Jak możesz… pewnie…

Skończyłam rozmowę.

Kilka dni później dostaję zaproszenie, żeby się spotkać w cyberprzestrzeni. Czasem umawiam się na czacik z Panem Tajemniczym, a jak mi coś wypadnie, to zawiadamiam Go esemesowo. Tym razem też mi wypadło, ale z Kolumbią esemesowego połączenia mój polski telefon nie ma. No trudno.

Najpierw mnie wciągnęła wystawa w muzeum bardziej, niż się spodziewałam, potem w sklepie była kolejka, potem znowu pociąg jechał za wolno. Dotarłam do domu godzinę z hakiem później niż się umawialiśmy. Z tym, że ja na wstępie zaznaczyłam, że będę dostępna Mas o Menos. Wyszło bardziej menos niż mas.

I co widzę? Dziesiątki maili. Pani Furia tu była:

Czekam już! Czekam 15 minut! Czekam 20 minut. Gdzie jesteś do cholery, czekam już…

A ja myślałam, ze podejście do czasu to oni tu mają bardzo swobodne i ogólne. W innych przypadkach jakoś nie wykazują skłonności do zamieniania się w szwajcarski zegarek. W końcu czytam:

-Tak, jasne, OK, wiem. Wszystko inne jest ważniejsze od jakiegoś latynosa.To cześć.

Wziął się chłopak i obraził.

No ludzie, może już na wylocie, może jeszcze tylko przez chwile, ale ja przecież ciągle jestem w podróży! Przy kompie mam warowac czy jak? No cóż, trudno. Odpisałam na pozostałe, niekolumbijskie maile, a potem idę do Colina Farella (u którego mieszkam) i się żale, że ja tej kultury macho to w zyciu nie zakumam!

I co słyszę??? Co ja słyszę? Ja uszom nie wierzę! Colin Farell, wszak stuprocentowy Polak przecie (kto o tym nie wie, niech szuka Collina na wstępie mojej podróży, wpisy pazdziernikowe), i to znad morza, czyli romantyczny i czuły powinien być jak 100 diabłów rzecze tak:

– Ja tam go rozumiem. Ja to bym cię jeszcze w łeb strzelił.

I uśmiecha się promiennie…

No nie!!! Zepsuli nam Polaka, zlatynizowali, zmaczyzowali, czy co tam jeszcze!

  • Jak to go rozumiesz?! Mnie masz rozumieć!
  • E tam. Babę to trzeba krótko!

Popsuty Colin Farell, jak nic! A ja narzekałam jak Mój Tata albo Pan Tajemniczy kulturalnie i delikatnie dawali mi do zrozumienia, że jak się nie odzywam tygodniami, to nie jest miło. I mieli anielską cierpliwość do moich czasem nieprzewidzianych i nagłych zamilknięć.

Ale tu jest inaczej. Oj doprawdy, tu jest baaaardzo inaczej…

Reklamy

Działania

Information

2 Komentarze

12 06 2010
krst pod triglavom

Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza [Nietzche]
A my tu – nawet kwiatkiem…
Do rychłego zobaczenia :-)

12 06 2010
Ofca

Że T taki agresor? Nie, nie funguje. Nie wierze. No i czemu Colin Farell? On sam siebie nazywa Leonardo Di Caprio ;-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s




%d blogerów lubi to: