Rośnie napięcie w Górnej Wolcie czyli DYNIOWA RULEZ!

18 08 2010

Rośnie napięcie w Górnej Wolcie, klimat się ociepla, człowiek z granatem groził obrońcom krzyża, sklepy toną w długach i grozi nam fala bankructwa, na 2012 rok kapłani Maja zapowiedzieli kolejny koniec świata, ale jakie to ma znaczenie wobec faktu, że pojawiła się DYNIA?

A jeśli pojawiła się dynia, to co? To zaraz pojawi sie tajska zupa dyniowa!!!

Muszę tylko kupić mleczko kokosowe i przyprawę Tom Ka i wtedy się zacznie!

Tajską zupę dyniową jadłam dwa lata temu w Dniu Zmarłych na imprezie u warszawskich buddystów i zaczarowała mnie. Niestety zagubiłam przepis, a kontakt z buddystą – kucharzem umarł śmiercią naturalną, więc pamiętam mniej więcej.

W oczekiwaniu na zakładkę KUCHNIA (zrobi mi ją mój nieoceniony Admin, który jest piękny, mądry, bogaty, silny , dobry, sexy, flexi i w szczególe i w ogóle the best. Oczywiście. I jest moim Adminem, ach! ;-)) tak więc w oczekiwaniu na rzeczoną podaję przepis Mas o Menos Zupy Z Dyni zmodyfikowany przez dziury w mojej głowie. A zupa i tak jest absolutnym Numerkiem łan na mojej top liście. Tyko należy podawać ją, tym co lubią, no cóż…  ostrą jazdę.

Dynia – pół to max, dla garnizonu, ja daję mniej.

Fasola szparagowa Mamut (to nie ten cienki bolek żółty, tylko poważny prawdziwy MAMUT – spłaszczony, zielony i duży. Teraz trwa sezon na mamuta).- ja wiem? ze 30 dkg? Ale to przecież zależy ile tej zupy chcemy? Taki zwykły garnek- to 30 dkg. Albo może 40. Popatrzcie sobie jak pani wam będzie ważyć. Mamut jest smaczny, nie ma co mamuta żałować.

Ziemniaki. Kilka – można – ja nie daję.

Piersi kurczaka – jedna słuszna pierś.

Cebula – jedna duża

Przyprawa tandoori (indyjska taka czerwona, właśnie tu zaczyna się ból bo w mojej Zaczarowanej Zupie Matce nie pamiętam czy była tandoori czy jakaś inna ichniejsza masala. Ale ja robię z tanoori i jest git. No cóż wiem, że zupa niby wygląda na tajską a przyprawa- indyjska no ale umówmy się, że wszystko to jest FUSION ;-)).

Pasta Tom Ka ( tak jak tandoori do kupienia np. w sieci sklepów Kuchnie Świata)

Kolendra

Mleczko kokosowe

Bulion lekki z włoszczyzny lub woda, jak się ktoś koserwantów nie brzydzi z kostką rosołową

Oliwa

Kuraka pokroić na małe dość kawałki i wysmarować pastą tandoori wstawić do lodówki, niech się marynuje. Najlepiej w nocy, a minimum dwie godziny.

Dynię sprawić, znaczyć to ma, że pokroić w kostkę (bez skóry of course), ale nie taką komunistyczną* (patrz przypis) kosteczkę tylko słuszną kostkę.

Mamuta podziabać na kawałki – jeden mamut- na trzy, cztery kawałki. Cebule pokroić. Tę tutaj- drobno akurat.

Na patelnię z towarzystwem – znaczy się z cebulą i dynią. Jak juz nam się podsmaży na oliwie (kilka minut) traktujemy warzywa na patelni pastą Tom Ka, im więcej pasty tym ostrzejsza zupa. Proszę próbować i korygować.

Mamuta nie ruszamy póki co.

Wywar z warzyw albo wręcz lekki bulion mięsno- warzywny to chyba każdy umie zrobić, prawda? Wiec na tenże, czysty, kiedy zawrze, rzucamy kurze kawałki, po 10 minutach mamuta, a po kolejnych 5 dynię z cebulką – tą z patelni. Pasty Tom Ka też można dodać do zupy ale ostrożnie bo ostra jest jak żyleta. Gotuje się to to do miękkości. Acha jak kto lubi to ziemniaki też sobie niech doda. Jak wszystko jest już ładne i pachnące i mięciutkie to zabielamy i łagodzimy diabelskość naszej dyniowej mała puszką mleczka kokosowego. I najważniejsze. Szczodrą ręką sypiemy wielkie garście posiekanej kolendry.

I proszę mi tu przypadkiem nie próbować zastąpić kokosowego- śmietaną, kolendry – pietruszką a mamuta orydynarną szparagową. Wszystko jest do dostania w lepszych supermarketach typu Alma Bomi czy nawet Piotr i Paweł, a jak nie – polecam Kuchnie Świata. Pasta Tom Ka jest nieodzowna . Bez Tomka nie ma mojej dyniowej i wszystko w ogóle traci sens.

Ma być jak mówię i basta. Ja moją zupką dyniową rozpoczynam sezon jesienny i dobrze na tym wychodzę. Największy nawet gar zupy znika z prędkością światła.

Dyniowa – Czarodziejka, rozgrzewa, rozpędza smutki no i oczywiście przez żałądek trafia wprost do serca.

Jak ktoś chce być taki bardziej wymuskany i ą i ę – w sensie że np podaje dyniową np. na randce (Adminie, słuchaj!;-), to może zamiast kurczaka dać krewetki, ale broń Boże te małe glisty koktajlowe tylko krewetkę królewską. No i wtedy panna jest Twoja! :-)

Czego wszystkim życzę, takoż udanej dyniowej!

:-)))))))))))))

* PRZYPIS. Dawno, dawno temu, za górami, za lasami a konkretnie to pod Madrytem, będąc młodą studentką, pracowałam ci ja w barze. Pierwszego dnia miałam zrobić frytki. A ponieważ mój Tata, Mistrz Kuchni zawsze mi mówił  jak byłam mała, że należy miniaturyzować (czyli jak kartofelki- to dla krasnoludków – jak kanapeczki to na pół palca- żeby elegancko było), toteż – chcąc zrobić odpowiednie i eleganckie wrażenie frytki podziabałam na pałeczki jak wykałaczki. I co? Moje dzieło wylądowało w koszu, a Paula- szefowa zawołała całe towarzystwo, żeby zobaczyło co ja narobiłam. I rzekła: Wszystko tam w tym komunistycznym kraju macie takie malutkie? (Kraj od dawna już nie był komunistyczny, ale jakoś się tak Pauli kojarzył. Że malutkie).

A potem nauczyła mnie robić hiszpańskie frytki. Ziemniaka przekrajamy na pół. I jeszcze raz na pół. I mamy naprawdę duże, kapitalistyczne fryty.

Potem podobny szok przeżyłam w Grecji, jedząc horiatiki, czyli sałatkę grecką. Żadne tam rozdrabnianie nie wchodzi w rachubę. Pomidorek na ćwiartki, ser w jednym kawałki, oliwki jak pięści a papryka na ósemki. I pycha jest? Jest!

Precz z rozdrabnianiem! Przynajmniej czasami.

** Przypis drugi: Kto czyta tego bloga, ten wie, że jedzenie to moja wielka miłość, dlatego choć niby blog nazywa się WYJECHAŁAM (no istotnie wyjadę za 11 dni), a nie ZJADŁAM to w zakładce KUCHNIA będę się też dzielić moimi kolumbijskimi i nie tylko odkryciami kulinarnymi. Niebawem. Tak, tak, za mniej niż dwa tygodnie. Rośnie napięcie w Górnej Wolcie i na Nowolipkach!

Reklamy

Działania

Information

One response

25 08 2010
Milenka

No. Wreszcie jakis fajny przepis znalazłam na COŚ FAJNEGO z dyni!
Do tej pory wyokrzystywałam ten rodem z Italii, od mojej koleżanka stamtąd włąsnie – zupa dyniowa z ostrą papryką (pepperoncino), fasola jaś gotowana w całości, na bulionie – też, z warzywami „jak do rosołu” plus czosnek i oliwa. Potem wszystko trza zmielić na papke, oprócz garści fasoli – i jest Zupa-Krem z Dyni a la Gabi z Pizy :-)))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s




%d blogerów lubi to: