Dobry człowiek

20 10 2010

Może i nie potrafi wielu rzeczy i ma tylko kilka klas szkoły, ale jedno jest pewne. Jest dobrym człowiekiem.

Schodzilismy z Machete. Ponowiłam próbę, dedukując, że w niedzielę panowie grzebiący w kablach nie pracują i prąd będzie. Był. Dudniącą muzykę słychać było już z daleka. Wiadomości poszły w świat. (o samym Machete-innym razem).

Z powrotem wchodziliśmy pod górę w potwornym upale. Musieliśmy czekać do 12, bo ja miałam nadzieję na jakieś maile z Polski, a Tata Endera czekał na telefon. Ender po fieście był cokolwiek wczorajszy. Szedł zlany potem, jak cała reszta zresztą. Tego dnia słońce paliło niemiłosiernie. Do tego wszyscy byliśmy strasznie głodni. Ja, jedyna cwaniara jechałam na mule, reszta wypacała z siebie siódme poty. I nagle z naprzeciwka ktoś biegnie. I krzyczy, że Manuelo ma atak. Serca? Jakiś inny? Nie wiadomo. Nie rusza się. Potrzeba lekarza!

Mężczyzna pracujący na plantacji stracił przytomność. Najbliższy lekarz w Santa Marta. A nam do domu zostało pół godziny. Wracać do Machete – to 3 godziny na piechotę, półtorej na mule, jeśli go dobrze popędzić.

– Może powinien wziąć naszego muła? – pytam Endera.
Hm, no ale nie wziął. Idziemy przez chwilę w milczeniu.
I Ender mówi:
– Wiesz, myślę, że powinienem pomóc im. Możemy go zanieść w hamaku chociaż kawałek dalej. Powinien jechać do Santa Marta. Weźmiesz mój plecak?
Wzięłam. A Ender zawrócił i nie proszony przez nikogo poszedł zanieść obcego człowieka do Machete.

Wrócił kiedy było już ciemno. Był zmęczony.
Podałam mu kubek z wodą. Potem kolejny. I następny. Kiedy wypił trzeci, powiedziałam:
-Jesteś dobrym człowiekiem.

Reklamy

Działania

Information

One response

31 10 2010
Dominique

mocne.czyste.minimal. esencja. tu zimno i zmiana czasu. mężczyźni dość martwi.zombie. na plecach kazdy niesie swój worek dukatów albo strachów, nie tylko od święta zmarłych.może ja zwiedzam jakieś obce światy równoległe…marzy mi się nie-poza męska – autentyczność. z tego wszystkiego doktoryzuję się z idei…sztuki. a tu, u Ciebie, taka żywa tkanka rzeczywistości. ach, być tam na mule! :), a nie z mulami;)
ksiazka na razie stoi i czeka na wenę, obrazki lepiej;)
całus z gwiazd;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s




%d blogerów lubi to: