Patrząc na bałwany

10 11 2010

Morze jest złe. Zniszczyło nabrzeże, weszło do miasta. Ludzie ustawiają się od 5 nad ranem i czekają na przypływ. Silne fale wyrzucają gigantyczne kłody, wielkie kamienie, orzechy kokosowe, ale także pieniążki, uszczerbione krzyżyki, buty i masę innych zdawałoby się nikomu niepotrzebnych śmieci. Stoją, łowią, czekają. Na skarb?
Inni przychodzą po prostu popatrzyć na wściekłe zwierze, które wali falami w betonowe pozostałości czegoś, co chyba miało chronić miasto przed wodą. Ale już nie chroni.

Przeszedł huragan. Mówią, że to tylko cola – ogon huraganu, który zahaczył o Santa Marta. Wiatr ustał przedwczoraj, ale rozjuszone morze wciąż ryczy.

Chodzimy z Szakirą gonić za patykami na plażę. A raczej na coś co do niedawna było plażą.
Patrzymy na bałwany. Wy tam, w Polsce pewnie też będziecie niebawem na nie patrzeć.

Jutro odpalam szampana i otwieram restaurację. Jak już pisałam, nie wiem, jak to się stało, ale się stało.
Mam śliczne Menu w kolorach tęczy (Krzychu, niniejszym oświadczam: Kocham Cie!!!), sześć nowych błyszczących garnków i cztery palniki. Lecą do mnie z Polski peruwiańskie wzorzyste obrusy i przyprawa do ziemniaków, kadzidełka cynamonowe powtykałam gdzie trzeba, od Dilsy pożyczyłam opiekacz do tostów i szklanki do drinków. Pozostało kupić maszynę do soków. Jutro stolarz przywozi stoły. Banda Francuzów, która dobiła wczoraj do hotelu szukała TEJ POLKI, CO OTWIERA RESTAURACJE. Ktoś nakablował!

Francuzi pojechali do Cartageny, ale obiecali wrócić na weekend, na smażony camembert. No, już ja im policzę za francuski serek.

A poza tym nuda. Wklejam się na dobre w ten kolumbijski obrazek. Prawdopodobnie tak właśnie miało być.

Reklamy

Działania

Information

7 Komentarzy

10 11 2010
apeiron79

udalo mi sie polezec na plazy, zanim desaparecio’
Powodzenia, powodzenia! ja tez przyjade kiedys cos zjesc. Najbardziej lubie soki, wiec koniecznie lulo z pinia w MENU :O)

13 11 2010
Ofca

Iwonka, bo ja właśnie zaczynam snuć plany urlopowe na przyszły rok. Powiedz, wyboista droga bardzo do Santa Marta? Obrócę w 2 tygodnie w tę i z powrotem? No wiesz, wpadłabym na krewetki w lokalnych przyprawach… :)

13 11 2010
iwonkapibara

Obrocisz. Ale Tobie zrobie Langustinas – te wielkie krewety, nie male robaczki. Kiedy???? Bo ja musze na chwile do Bulandy… Zebysmy wiesz… mijanki nie zaliczyly!

14 11 2010
Ofca

Chyba nie opublikowalas mojego komentarza :) Ale wiem, ze to do mnie!
Nie wiem kiedy, tak sobie wczoraj wymyslilam siedzac caly dzien na kanapie i milczac po paskudnym tygodniu (to sposob w jaki wracam do siebie). Potem wygooglowalam Shakire, przeczytalam o Twojej restauracji, i tak mnie naszlo na Kolumbie. Bo w sumie czemu nie?!? Jestem absolutnie flexi i sie dostosuje do Twoich planow. Ale sie podjaralam :D
Scisk niedzielny

16 11 2010
iwonkapibara

Plany poki co sa takie ze od 22 grudnia do 13 jakos tak strycznia jestem w Polsce. A potem to juz tutaj. ;-) Wiec dzialaj. Lufthansa ma promocje!
Daj znac na kiedy zabukowalas bilet!!!! Moze Tomasza sie uda sciagnac z Buenos Aires?

10 01 2011
Latino America - Hu HU Ha | Latino America

[…] odczuwające zimowe opady, a wspomniany efekt „nińa” może sprawić, że opisywana niedawno burza w Santa Marta, na północy kraju, będzie niczym letnia bryza przy tropikalnych deszczach w […]

23 01 2011
HuHuHa zima zła | Latino America

[…] odczuwające zimowe opady, a wspomniany efekt „nińa” może sprawić, że opisywana niedawno burza w Santa Marta, na północy kraju, będzie niczym letnia bryza przy tropikalnych deszczach w […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s




%d blogerów lubi to: