Hu hu ha zima zła

3 12 2010

Żyję, gotuję, myślę i przetwarzam.
Pomidory w sos – to głównie. Myśli w zdania – rzadziej.
Olivier przychodzi codziennie na śniadanie – musli z owocami- kroję mu banana i gruszkę – w jogurcie i na gorącą czekoladę. Opowiada o programach ochrony oceanów. Przyjechał tu z Belgii i zostanie długo. Jest zasmucony stanem wód, ale wczoraj dowiedział się od biologów, że wprowadzili tu już najnowszy program odbudowy rafy koralowej. No czyż to nie cudnie? Olivier, jak przystało na marinistę, zamawia rybę smażoną (co ciekawe, sałatkę zamówił też z rybą, a ściślej mówiąc – z tuńczykiem, ach! to zboczenie zawodowe!). Olivier ma między 50 a 60 lat, jest mały, chudy i bardzo sympatyczny. Do niedawna widywałam go tylko o poranku (o moim poranku, czyli koło 10). Teraz wpada też na piwo i na kolację bo zmienił hotel, żeby „być bliżej nas”. Uwielbia Endera, który – ciekawy świata – pyta go o wszystko. Potrafią nad tą czekoladą i miską musli przegadać dwie godziny. Louis Miguel, wyglądem przypominający Georga Clooney’a (ale wygląda lepiej!) z Bogoty siedzi już trzeci tydzień i czeka na jakieś dokumenty. Buduje swój hotel w Tagandze.
Jina montuje reklamówki radiowe i podróżuje. Też ją wciągnęła Santa Marta. Siedzi już miesiąc, choć zarzeka się, że lada dzień spada do Cali a potem do Ekwadoru. Mama Jiny jest tancerką i Jina ma ambicję wyciągnąć mnie na dyskę. No zobaczymy… Czasem zabiera Szakirę na plażę. Szakira z wdziękiem gubi kolejne piłki w wodzie i zaprzyjaźnia się z kolejnymi viajeros.
Czasem zdarzają się cudne rozbłyski, jak wtedy, kiedy przyjechali Polacy. Małgosia i Małżonek, nawet nie zapytałam jak ma na imię!!!! – Małgosia pracuje na Uniwerku w Krakowie, jest psychologiem i była tu na konferencji w Cartagenie. W godzinę może zorganizowaliśmy Im z Enderem wypad do ciudad Perdida. Mieli tylko 4 dni, wszystko było na styk, ale chyba się udało. Byli zadowoleni. Uśmiechnięci. Pełni energii i takiego… ja wiem? Zachwytu. Nie na temat Kolumbii wcale li i jedynie. ZACHWYT SIĘ W SOBIE MA ALBO NIE. ONI MIELI. (A Patryk i Piotrek – no jakoś mniej). A na dodatek wysępiłam od nich dwie książki. Liczyłam na jakieś gazetki ewentualnie, a tu proszę: Carlos Fuentes „Pogrzebane Zwierciadło” i „Ameryka na rozdrożu” jakiegoś nieznanego mi Meksykanina – esej czy coś w podobie. Nosz w morde!
Na razie zabieram się za „Zielony Dom” Varga Llosy, a Fuentesa z przyjemnością zaproszę do samolotu.
Na święta wpadam bowiem do Polski po parę przypraw i LETNICH!!! :-) sukienek.
Tu u nas w wiadomościach non stop nadają o Polsce, że trzydzieści osób zmarło z powodu katastrofy zimowej. Ender więc zabronił mi lecieć do kraju.
– Jeszcze umrzesz tam. Z tego zimna – powiedział.


A tu też zima trzyma, latu przyjść nie daje. Co smuci, bo ceny pomidorów i cebuli – zatrważające!  Dziś powiało, popadało, temperatura spadła z trzydziestu czterech do dwudziestu stopni. Z tym że – powyżej zera. Bo my tu z zimna nie umieramy, jeszcze w zielone gramy… A moje Drzewo Wiadomości Złego I Dobrego, które wita gości u wejścia do restauracji zakwitło dziś… trzema złotymi słonecznikami!

Reklamy

Działania

Information

4 Komentarze

3 12 2010
Rafał R

Ten nieznany meksykanin to C.A. Aguirre Rojas ; )
Pozdrawiam

6 12 2010
iwonkapibara

A wiec Rafał. Ładnie ;-) Pozdrowienia dla Krakowa od świętej Marty!

6 12 2010
Gosia

Iwona,
teraz zebralam się, zeby napisać. Zima odebrala mi chęci do życia – stąd to spóźnienie. Tu – w Krakowie – nie ma nic co cieszy – niestety. Oglądamy wieczorami zdjęcia z wyprawy i robi się cieplej. Jeszce raz dziękujemy za świetne przyjęcie – do dziś marzy mi sie ryba z ryżm, której w końu u Ciebie nie zjedliśmy. Sądze, że nic straconego – wcześniej czy póżniej zjemy. Pozdrów Endera i naszego przewodnika Jona – bardzo miło go wspominamy.
Mój mąż to Bogdan. Musze kończyć ale odezwe się niedługo. Do usłyszenia
Gosia

9 12 2010
skromna_jolka

Normalnie na rozgrzewkę: http://wiadomosci.mediarun.pl/artykul/praca-ludzie,nowy-dyrektor-wydawniczy-w-axel-springer,8909,4,1,1.html#dodaj-komentarz
Tylko dlaczego tak pozno!!! Ja w ogole juz sie tym nie zajmuje, a to przez przypadek mi wyskoczylo, bo cos gadalam, jak mozna takie rzeczy bezkarnie robic o tej pani, potem szukalam jej nazwiska bo nie pamietalam i prosze, no to calus, pa, pa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s




%d blogerów lubi to: