Tak nas Panie obdarzasz, wżdy nam zawsze mało

31 12 2010

Za nic mamy, co mamy, więcej by się chciało. :-)

To był dobry Rok? Tak. Rok w podróży. Rok na zmiany. A postanowienia? Nie robię! Ale to i owo – by się chciało!

W 2011 chciałabym napisać książkę, pojechać do Brazylii albo do Panamy, a najpierw – zarobić trochę pieniędzy, zwiedzić Eje Cafetera i południe Kolumbii – czyli Amazonię. Chciałabym, żeby te tłumy, które mają się zjawić po drugiej stronie oceanu  i mnie nawiedzić, nie zmieniły zdania. Przemek, Ciuchcia, Offca, Ruda, Maciek, KalinkaMaja, Siostra, Pan Tajemniczy też!  Kupować bilety, ale już! Chciałabym, żeby – choć się nie zpowiedzieli – przyjechali Tierralatina i Ambasador Boliwii – oni akurat z Buenos Aires i La Paz to mają rzut beretem! Jeszcze bym chciała tamto i owo, ale wyjdzie pewnie – jak zawsze – inaczej. Co nie znaczy, że gorzej. Odchudzać się nie zamierzam, palenia nie rzucam, samochodu nie kupuję. Dziwne, ale prawdziwe. Dobrze mi w moim ciele, w moim życiu. Jest MOJE. I już. Nikomu go nie oddam, z nikim się nie zamienię.

„wiem bo byłem sekretarzem u króla do czasu, gdy wolałem się pokłonić władzy Czarnolasu. Dwór ma swoje zalety. Po komnatach kobiety. W radach szlachta zasiada, nie ma, nie ma z kim gadać!”

A ja gadać mam z kim, na to nie narzekam. Ale akurat nie tu.

Ciocia Marysia, a raczej ciocio-babcia, bo leciwa jest kobita, (typ taki nuworyszowski, z deczka antysemicki, mieszczański i nowobogacki – futra, sztuczne perły, te sprawy)  przeszyła mnie wzrokiem przy rosole i wysyczała:

„Mam jednak jedno pytanie. Ty tam jesteś naprawdę TAKA szczęśliwa? – co najmniej spory niesmak wymalował sie na facjacie. Niesmak? Co mówię? Obrzydzenie.

Zamieszałam łyżką w niesłonym rosole i zaśmiałam się tylko:

– No coś z twarzy cioci Marysi to wnioskuję, że ma ciocia już zdanie na ten temat.

– Och no nie… Tak pytam, bo ty, z twoim wykształceniem, w takiej dziurze i kucharką jesteś?

Rzeczywiście. Można się załamać. Po to było studiować filozofię, antropologię kultury, etnografię, jechać na stypendium do Barcelony, przymierzać się do doktoratu w Meksyku, a po drodzę mieć indywidualny tok nauczania na Akademii Teatralnej, na reżyserii przez pół roku przerabiać Mistrza i Małgorzatę, by dziś tak po prostu gotować zupy dla indiańskiegi plebsu? A przecież zapowiadało się tak dobrze. Siedziałam ramię w ramię na pokazie mody z Edytką Herbuś, a w drugie ramię mi się jakieś prawieże Kulczyki wbijały. Moje zdjęcia objętej w pasie ze Znaną Bardzo Aktorką zamieszczały poczytne czasopisma, na tańce na lodzie czy inne fiki miki byłam zapraszana. Szamało się ostrygi, popijało Dom Perignion ( z dębowym korkiem i sznurkiem konopnym!) I Co? Tera panie to dupa blada. Już chciałam utopić się w niesłonym rosole, albo przynajmniej zaszlochać w mankiet, coby Cioci Marysi przyjemność zrobić. Ale zdecydowałam się odeprzeć atak: – Wykształcenie dziś się kupuje. a mądrości- jakoś nie. A kuchnia to czysta poezja. Choć akurat cioci Marysi rosół- niekoniecznie.

23 grudnia w jednej stacji radiowej usłyszałam, że w wigilie wigilii zwierzęta mówią ludzkim głosem. Cooooo? Pan brednie swoje powtarzał co kwadrans. Przełączyłam. Na inną popularnę stację. Usłyszałam od pani redaktor, że pod obrus wkłada się grosza. Mhm. Nie każdy musi wiedzieć o odwiecznej wojnie biernika z dopełniaczem, nie każdy. Ale osoby, które przemawiają do nas w radiu po polsku mogłyby stosować jakieś zasadY, co nie? No więc GROSZA nie ma pod obrusem. A pod obrus wkłada się GROSZ. Tyle. Następnie na kolejnej częstotliwości usłyszałam, że gdzieś tam zgromadziło się tysiąc osób KTóRZY (!!!) przybyli skądśtam.

Dalej nie słuchałam. Puściłam sobie latynoskie hity.

No więc cieszę się, że nie otaczają mnie w Kolumbii ciocie Marysie i nie straszą mnie ponurymi minami. Że nie pracuję z idiotami. To jest wartość dodana do moich Karaibów :-)))

A wykształcenie? Nie zginie, prawda?

Dosiego Roku wszystkim i nie dajcie się polskim smutasom ani redaktorom popularnych stacji radiowych! Lepiej przyjeżdzajcie na Karaiby, posmażymy rybki, napijemy się caipirini i pójdziemy w góry!

A w prezencie – pocztówka muzyczna. Taka do uważnego posłuchania.

Reklamy

Działania

Information

4 Komentarze

31 12 2010
myself

… :) :) :)
trochę nie w porę o to pytam, ale mam nadzieję że życzenia urodzinowe do Ciebie dotarły, bo po przeczytaniu tego z przegigantycznym uśmiechem dochodzę do wniosku, że ostatni fragment życzeń w sumie był zbędny ;)

31 12 2010
Ambasador Polski w Boliwii

Wszystkiego najlepszego w 2011. Spokoju świętego, dobrej pogody, słodkich owoców, szczerych uśmiechów.

Ja również sobie życzę odwiedzin w Kolumbii. :)

31 12 2010
marysia

tu Ciocia Marysia> ty to lepiej nie pal. Pan Jacek palił i masz Ty…

1 01 2011
ania@laskowska.pl

ja się wybieram na przełomie lutego i marca powinnam dotrzeć :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s




%d blogerów lubi to: