Na pocieszenie

19 03 2011

Nie no, spokojnie. Nie jest aż tak źle. Są też dobre rzeczy. I fajni ludzie. Nawet (!!!) zdarzają się fajni Polacy.

Maciek-poczucie humoru na 102, Marta – powinna grać w XIX wiecznych romansach – subtelna, piękna, mądra, eteryczna, a na dodatek przywiozła mi szminkę Diora w moim ulubionym kolorze, śliwki w czekoladzie, worek kosmetyków i książkę. Ala, Gaba i Magda – harleyówki z Krakowa i Gdańska obdarowały Szakirę obrożą przeciwpchłową, a mnie i całą okolicę małymi gorzkimi żołądkowymi oraz oscypkami i szynką z Biedronki. Krzysiek – reżyser, artysta, muzyk, człowiek renesansu – typ, rzekłabym, czuły i wrażliwy, przez trzy dni w Sierra Nevada mieliśmy dużo czasu, żeby pogadać o życiu. Niełatwym i z zakrętami oczywiście. Brakuje mi go. Ale co tam! Zaprosił przecież do siebie na Jurę, więc jeszcze będzie okazja dokończyć rozpoczęte wątki. Jaś operator, który poluje na rekina, bo jedzie do Bostonu na Sharpa – festiwal filmowy, na którym zdobył nagrodę swoim filmem o Afganistanie. Jaś jest fajny. I całe szczenięce życie zwisał z trzepaków na Bernardyńskiej i eksplorował haszcze Jeziorka Czerniakowskiego. Jakoż i ja. Jesteśmy sąsiadami. Jako, że oboje będziemy na Wielkanoc u Rodziców, mamy zamiar się łapać i omówić szczegóły naszego wspólnego scenariusza :-)!! Ola z Gdańska, typ Amelii, choć weselsza. Czysta dobra energia i uśmiech od ucha do ucha- positive vibracion.
Wszyscy Ci ludzie znaleźli mnie przez bloga, albo wpadli do Miramaru przypadkiem, jakieś nitki nam się życiowe na chwilę splątały, z jednymi to jednorazowy był shot, z innymi – tak czuję – jeszcze się nam drogi choćby i w cyberprzestrzeni – przetną nie raz.

Są dobre rzeczy, no tak. Na przykład PROJEKT: Nowelka Podróżna. Było tak: Ambasador Boliwii kazał każdemu z nas (12 osobom mieszkającym na obczyźnie, podróżnikom, frikom, niebieskim ptakom, łajdakom i łapserdakom ;-)) wybrać sobie jedno słowo. Potem zebrał od nas SŁOWA, wymieszał, rozmieszał, i.. bęben maszyny losującej wylosował dla każdego z nas dwa słowa. Cudze. Jedno ma rozpoczynać, a drugie kończyć opowiadanie. Ja nie mam łatwo, ale co tam… (przecież „fantazja jest od tego, żeby bawić się , żeby bawić się, żeby bawić się na całego!).
Publikacja zaplanowana na wakacje. Dam cynk, jakby co.

Dobre jest też to, że Tata w jakimś szalonym zakupoholicznym widzie kupił mi dwa tomy „Dzienników” Iwaszkiewicza. „Good night Dżersy” Głowackiego i „Białą bluzkę” Osieckiej. I również dobre jest to, że Pan tajemniczy ma nowego Murakamiego i zamierzam mu go wydrzeć.
Dobre jest to, że dostałam od znajomych bilet do Zurichu. Tak po prostu, bez okazji. Więc skok na fabrykę czekolady Lindta jest możliwy. Choć Marta przekonuje, że lepiej poszukać małej fabryczki czekoladek nadziewanych… pleśniowym serem. Dobre jest to, że w planach mamy siedzenie na tarasie z widokiem na (chyba jeszcze zaśnieżone?) Alpy i sączenie białego lekkiego wina, raczenie się torcikiem Sachera (z Wiednia) i uczęszczanie do opery. No może do opery to nie, ale coś w podobie ;-).
Czyli generalnie o 180 stopni stylistyczny koziołek fikołek.
Dobre jest to, że w Bogocie spotkam się z eks vice ministrem Spraw Zagranicznych a on powie mi co mam zrobić, żeby dostać wizę na wieki. Dobre jest to, że zatrzymam się kilka dni w Bogocie. U brata Giny. Nie znam brata ale mówią że jest chevere. I nie będę musiała marznąć w hostalach na Candelarii (najzimniejszej miejsce w całej Bogocie!).
Dobre jest to, że jak wrócę – wsiądę na rower. (Tu nie mam roweru).
Dobre jest to, że natchniony Federico zaproponował mi, że będzie mnie uczył hiszpańskiego. Po koleżeńsku, ale konkretnie. Federico studiuje literaturę i antropologię kultury i umie się wysławiać (nawet wiersze pisze, choć chyba kiepskie- tak mi się zdaje). No ale tak czy owak Federico chce mnie rozwinąć lingwistycznie i ja się na to con mucho gusto zgadzam. Dobry jest też pomysł, jaki wpadł mi do głowy, żeby zapisać się tu na Uniwersytet. Na przykład żeby… nauczyć się perfect hiszpańskiej gramatyki. I jak będzie taka potrzeba- trzasnąć sonecik albo coś w stylu Federica. Z tym, że Garcia Lorci.
Dobre jest to, że dziś przekłułam uszy. A tak. Dostałam genialne w formie i treści kolczyki-papugi i nie mogłam odpuścić. Uszy już dziurawe są. A tyle czasu (no sporo, naprawdę!) nie mogłam się na to zdobyć. Papugi zawisną w uszach niebawem i to jest dobre niewątpliwi
A dziś wysłałam numerki – gram w Totolotka! Haha! Może się zdarzy?


Dół odpuszcza.
Ale upał nie.

Reklamy

Działania

Information

6 Komentarzy

19 03 2011
Ofca

Ale mi się chce do Ciebie!!!!
[ale narazie nie mogę, bo życie mi się zagmatwało :-( ]
Miej tam się pięknie Iwonka w tych pięknych okolicznościach przyrody i wśród pięknych ludzi!

19 03 2011
iwonkapibara

A co sie dzieje? Napisz na priva. Pozdrawiam. Iw

19 03 2011
ania@laskowska.pl

Zdarzają się fajni Polacy !!! jest ich bardzo dużo :)

21 03 2011
Ambasador

No to do roboty, nowelkę strugać, bo Ambasador się upomni jak nadejdzie pora. ;)

21 03 2011
Ambasador

A maszyna losująca wylosowała słowa adekwatne do umiejętności. Nie ma lekko.

21 03 2011
Kris

Kris w końcu dotarł na Jurę.. w Santa Marta upał a tu około zera… no cóż: taka karma.. to nie prawda że na Candelarii jest najzimniej – ja zmarzłem najbardziej w Bella Suiza !! Bogota – moloch: straszy.. ale i fascynuje. Kto się przestraszy, blisko jest Villa de Leyva. Zakochałem się i chyba kupię tam kiedyś dom ;))
Zaproszenie na Jurę aktualne !! Święta blisko..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s




%d blogerów lubi to: