Sufitowanie czyli wyluzuj stara

31 03 2011

Mam problem. Jestem punktualna.
Zawsze wszędzie jestem o czasie albo przed czasem.
Na konferencjach wszelakich zgrzytałam zębami, kiedy docierałam za pięć dwunasta, a o wpół do pierwszej słyszałam od Organizatora: „poczekamy jeszcze momencik na spóźnialskich”. Cooo??? W życiu! Potem z rozmysłem już starałam się spóźniać na konferencję, ale nigdy nie udało się dość skutecznie. Zawsze traciłam czas.
Na filmy do kina staram się docierać po reklamach, ale z resztą mam kłopot.

A tu??? Tu dziś zastrajkowałam.
Dziś dzień pełen wrażen. Przeprowadzam się dziś do mojego marchewkowego domu (pomalowałam go na pomarańczowo i turkusowo, wow!), muszę zrobić zakupy na jutrzejszą wyprawę do selvy z Jungle Tour, spotkać się wieczorem z moimi Turystami, po drodze chciałam pojechać do Rodadero poałatwiać rózne sprawy. Walizki od rana spakowane, a ja pytam Endera co kwadrans, czy mi przytarga materac z domu Dilsy, czy mogę już się przeprowadzać, bo wieczorem full spraw na głowie mam.
Slysze: tak, zaraz, spoko, bez pośpiechu.
W ten sposob wybiła druga. Do Rodadero już nie pojadę, mowy nie ma i choćby z tego powodu piorun mnie zaraz jasny strzeli.
Bo przecież o 9 rano usłyszałam, że przenieść się mogę „za moment” tylko pan dorobi klucze. Potem pan zniknął. Potem się pojawił, ale coś mu jeszcze się przypomniało i coś wykańcza. Mogłam się wbić na kwadrat wczoraj w nocy, tylko myślałam, że rano będzie szybciej i sprawniej. Haha! O naiwna istota! Marudzę, że godzina już taka, a ja w lesie, że HORITA czyli momencik oznacza tutaj 4 godziny i to jestem w stanie (z trudem) zaakceptować, ale więcej to już nie, że… Ender się krzywi, że marudzę.
Puffffffffffffffff!
Wypuściłam więc powietrze powoli nosem i oświadczam temu tu Młodemu co następuje:
– OK. Teraz ja poleżę sobie przez tydzień i popatrzę się w sufit, a ty się martw kuźwa o wszystko.
– Dlaczego?
– A dlaczego nie? Jestem już Colombiana. Właśnie w tej dokładnie minucie nią się stałam. W dupie mam! Turystów, wycieczki, przeprowadzkę, kasę za wynajem, wydawanie obiadków. Do przyszłego piątku LEŻĘ I GAPIĘ SIE W SUFIT!!!! Zrozumiano? I proszę mi przypadkim nie przeszkadzać!
Tak. Ulubione zajęcie Costenios to właśnie to. Marnowanie cudzego czasu. Po co się spieszyć? Dokąd tak gnać? Wszystko się załatwi. Powoli. Kiedyś. Może…
BARDZO POWOLI!!!!!!!!!

Leżę. Gapię się w sufit. Czas mija.
Proszę mi nie przeszkadzać!

Reklamy

Działania

Information

One response

2 04 2011
Ola

Hej, zamiast w sufit lepiej popatrz w bezkres blekitnego kolumbijskiego nieba!!! Lepiej odstresowuje! Co do niepunktualnosci – rozumiem, wspolczuje, przezywam to samo w Brazylii :) Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s




%d blogerów lubi to: