Faceci z jajami i pytanie: jak pozbyc sie PTAKA?

30 11 2011

Tak, tak, zyje, jestem, mozna mnie wreszcie znalezc, namierzyc i spotkac na calle diez con carrera una, hotel Casablanca, zapytac prosze na ulicy o una Polaca i kazdy wskaze droge. Albo o Szakire, bo ona rzadzi ulica (Szakira – suka, nie Szakira – szansonistka!).

O tym co u mnie – nastepnym razem. W skrocie bywa roznie: kwadratowo i podroznie, sie bylo, sie jezdzilo, Kolumbia w te i nazad z sympatyczna Malgosia – pania chirurg ze Slupska roboczo nazwana Doktor Kokaina (koki wprawdzie nie wciagala, jakby pan dyrektor szpitala pytal, ale listki szamala jak krolik salate!), potem doprawdy hardcorowe przezycie – para warszawiakow z dwojka malych dzieci, a co tam! I konie byly i trekking i boskie plaze i pare przygod, wczesniej nawigacja pary lodzkich adwokatow, po drodze zalatwianie wizy (o! i to jest temat na poemat!), wszystko poszlo mniej lub bardziej sprawnie, wpadki byly, potkniecia i piruety tez, ale utrzymalismy sie na kruchym lodzie. Przezylismy i to sie liczy. A wspomnienia beda – mam nadzieje PRZYNAJMNIEJ ciekawe! O czym niebawem DONIOSE, acz nie dzis, bo dzis mnie… PONIOSLO.

I tu bardzo prosze coby wszystkie zagozale globtrotery i viajery, ktore na blogach z podrozy szukaja li i jedynie raportu z zaliczenia kolejnych destynacji tudziez fot na A.wielbladzie, B. sloniu. C. misiu panda czy innym coala,  etc… juz poszly spac i dalej nie czytaly. Bo dzis bedzie … Mniam! Mniam! o STOSUNKACH. Polsko-polskich, damsko-meskich, damsko-damskich, pionowych, poziomych, kto wie? moze nawet uda sie zaliczyc jakis trojkacik?

Wczoraj otoz na GW a konkretnie w WO przeczytalam tekst pt. Wojna domowa. Traktowal on o podziale  obowiazkow w domu, po tym jak urodzi sie dziecko. Przeczytalam, zadumalam sie chwile i wysoko unioslam oczy do nieba! Madre mia! Panie sie martwia, sie nie moga przelamac, sie wstydza, sie krepuja… zeby powiedziec , zeby sie chlop wzial do roboty. No to jak takie z Was dziunie delikatne, to i macie! Gargamel jeden wlezie na piec jak Glupi Jasiu i zapadnie w slodka drzemke, sniac o  niebianskim zastepie hurys, a ty babo – do roboty! Co z tego, ze TEZ pracujesz, co z tego, ze dzieciur Ci ryczy jak zarzynany wieprzek, co z tego, ze drugi fakultet. A po kij ci to! Bachora chcialas – to i masz. I panski krzyz tez masz – na dokladke.

Kult macho. Slowo niefrasobliwie uzywane w Europie na okreslenie silnego faceta, w Kolumbii przez facetow z cojones odmieniane jest niechetnie. (Oczywiscie facet z cojones (jajami) dla mnie to co innego niz dla solarycznej blondi w bialych kozaczkach wyczekujacej na ksiecia w dyskotece Kolorowa pod Malkinia. Dla mnie macho con cojones zajmuje sie domem na rowni ze mna, lata ze sciera, nianczy dzieci i to nie znaczy, ze wlacza im jeno Reksia na dvd! Tylko wyciera obsrane dupska i karmi kaszka, wie jakie szczepionki maja a jakich nie, ogolnie – zna sprawe). Taki facet z cojones NIE TRAKTUJE kobiety jak sluzacej. Gdy ty robisz obiad, on zmywa, gdy ty wracasz pozniej, on podaje ci kolacje (moga byc zwykle kanapki jesli o mnie chodzi!), gdy jestes zmeczona- masuje ci plecy, razem sprzatacie i razem uprawiacie seks na zyrandolu. No dobra, nie twierdze, ze faceci z cojones to zjawisko nagminnie spotykane na naszej planecie, ale znam paru (w Polsce tez, choc jedna dlon wystarczy by ich policzyc), co do ktorych podejrzenie mam, ze maja cojones jak bawoly!

A tu… mieszkalam w Bogocie u bardzo fajnego, jak sie poczatkowo mi zdawalo kolegi (lat 38), kolega mieszka sam w duzym dwupoziomowym mieszkaniu, sporo pracuje, dlugo dojezdza po pracy (pracuje w najlepszej dzielnicy, Zona Rosa, jest szefem dzialu informatykow w duzej firmie), we wtorki i w czwartki gra o 20 z kumplami w pilke nozna, a w weekendy zalicza imprezki.  Pozostaly czas przeznacza na dorabianie sobie na boku i na ogladanie TV. Mieszkalam u Kolegi dwa tygodnie i nie dostrzeglam w tym czasie, by choc raz sprobowal wykonac sladowy taniec z garnkami. Szama zupki w proszku i zamawia pizze na wynos. OK, zanim nie ustalilismy ze NIE POJDZIEMY ZE SOBA DO LOZKA, zostawial mi rano grzanki w tosterze i kawe z mlekiem w dzbanku, co mozna by bylo mu policzyc nawet na plus, gdyby nie smutny fakt, ze gdy JUZ USTALILISMY ze NIE STWORZYMY PODSTAWOWEJ KOMORKI SPOLECZNEJ, ani NIE wymienimy plynow ustrojowych… to grzanki z tostera zniknely. No w sumie logiczne! Ale ja nie o tym.

Pewnego dnia wpadam do domu zziajana po godzinnej podrozy przez miasto, pedze do toalety (no siku mi sie chcialo) i…. AAA! Wpadam na cos, co niemrawo czolga sie po podlodze na progu wuceta. Osz! A …. to tylko mama! Mama staruszka, na kolanach  z dychawica oskrzelowa i ze sciera w reku, pucuje katy i zakamarki obszczanego przez syneczka kibelka. Jakos mi sie glupio zrobilo, bo mama Kolegi po siedemdziesiatce grubo, wiec moze to wlasciwie ja bym powinna byla te katy… ze szmata… sie zmitygowalam z deczka. Ale mama wyjasnila z niklym usmiechem: Kazdego 15. i 30. dnia miesiaca zmieniam psinpsiuiunciowi zaslonki i myje mieszkanko. Zeby mial niunius moj sliczny czysciutko.

Slodkie, prawda? Do tego, ze co trzy dni mama wpada do psinpsiuncia i pierze i prasuje mu koszulki jakos sie przyzwyczailam i sie z tym pogodzilam (na emeryturze jest, moze sie nudzi?), ale ze cala czerwona zapytala ze sciera po 100 metrowej hawirze synunia,  to mnie scina z nog! I teraz najlepsze: takich synuniow produkcja jest nieskonczona, znam jednego polskiego dwudziestopieciolatka, ktorego alimentuje ojciec  (1500 zeta co miesiac do raczki), mamunia karmi i gladzi, opiera i nie wiem co jeszcze, kolysze na przywiedlej piersi? boje sie myslec! Polski psipsiuncio ma wlasne mieszkanie, ktore wynajmuje, a zeby bylo taniej i lepiej mieszka z mammy,  jest kochany pieszczony i umilowany, tatus ledwie zipie – finansowo mu juz nie dyga, ale twardo placi studia (niemalo, bo prywatne i drogie), a synus nie pomysli zeby tatula leciuchno odciazyc i na przyklad korki dawac, albo w wakacje za barem stanac, nie, on jest PONAD TO! Synunio umilowane juz lada chwila da taki wycisk ktorejs z panien, ze az mam ochote tu – w ramach ostrzezenia – zamiescic jego dane osobowe. Ale nie zamieszcze, bo w sumie to nie moja rzecz. Mam detektor takich synuniow i silna alergie na facetow BEZ COJONES. Jak spiewa Lao Che: Nie nasza rzecz, nasza rzecz, nasza rzecz! Nie nasza to rzecz.

WY CHO WA NIE! Mamusia z tausiem nie potrafili zrobic ciebie twardziela? Zrob sie sam! (i to dotyczy obu plci!). Czlowiek jest mocny i da rade, trzeba mu tylko na to pozwolic, bo jak sie nie przewrocisz to sie nie nauczysz.

Tak wiec Kolega z Bogoty wieczoru pewnego zwierzyl mi sie, ze cierpi okrutnie, ze go panna odstawila od cyca (zdziwiony???) i ze on marzy, aby zalozyc rodzine i miec dzieci. Acha. Powiedzialabym: no to sobie pomarzy! gdyby szukal kogos takiego jak ja. Ale on szuka Drugiej Mamusi, a takich chetnych do pomocy i wiazania sznurowadel tu nie brakuje. Nigdzie nie brakuje. Lubimy byc potrzebne, co nie?

Znam jednak i kolumbijskich macho co nie placzo, za to potrafia przewinac niemowlaka, usmazyc rybe, wymyc podloge w 200 metrowym domu i oczywiscie… osiodlac konia. A takze spuscic na bambus nimfomanke. To imponuje mi najbardziej. To moze ja za ciosem jeszcze o tej nimfomance bo jak ma sie ulac, to raz a dobrze a potem, w nastepnych wpisach beda nam juz tylko teczowe kolibry lataly i zakwitaly orchidee i nic, a nic nam nie bedzie pierdzialo w stolek.

Powiem tak, parafrazujac tytul filmu, BABY SA JAKIES DZIWNE. Zastanawiam sie, czy to nadmiar wolnego czasu, szal macicy czy inna dolegliwosc, ale niektore panny maja jakas niepojeta dla mnie przypadlosc, ktorej za boga zywego nie zakumam. Taka nimfomanka klasyczna – to rozumiem, sucz chedozona, raz na wesolo, a raz w kolo! Seks, dildo i rocknadroll. Czapki z glow! Sama nie raz i nie dwa odsadzona bylam od czci i wiary i poszla fama ze lykam facetow w calosci. (Nieprawda, przeciez smaze w glebokim tluszczu i kroje nozem i widelcem!!!). Nimfomanka czyli kobieta nadpobudliwa seksualnie szukajaca okazji do odbycia coitusa jest dla mnie w przyrodzie zjawiskiem zrozumialym, (choc niechetnie widzianym u boku mojego faceta).

Ale nimfomanka –mitomanka produkujaca sie na fejsie, naszej srasie czy w innym szalasie, famfatal od siedmiu bolesci,  to dla mnie zenada jak stad do Pabianic.

A bylo tak. Siedze ci ja sobie w kompie i na fejsie (kto mnie zna, ten wie, ze bywam na nim tak czesto, jak w kosciele. Czyli rzadko – dla tych co nie znaja – ale czasem bywam). Tam jak zwykle – wszyscy o dupie marynie i nagle… zaczepia mnie pewna sympatyczna i jak zdawaloby sie, nieglupia wcale Polka. Ktora rezyduje w Bogocie, a ktora poznalam w Santa Marta (nawiedzila mnie ze swoim narzeczonym). No to gadka sie skleja – co slychac, co kto robi i gdzie sie mozna ustawic na spotkanie, az tu nagle pada ostry pocisk:

MUSZE ci LOJALNIE doniesc ze XXX (Iksa poznala na Karaibach) REGULARNIE zaczepia mnie na fejsie.

No i? Co z tego, ze tak powiem. Bardzo sie ciesze, ale ze o co cho? To nie na temat przeciez.

A TERAZ NAWET ZAOPROPONOWAL MI…

No to chyba bardzo fajnie, prawda? W ogole nie rozumiem tych jej dwuznacznosci. Dlaczego LOJALNIE i dlaczego MUSI DONIESC i w ogole ja sie na maksa zagubilam, ale haha traf akurat chce, ze XXX w tym samym momencie pojawia sie na czacie, tosz grzecznie i prosto z mostu pytam: A … wpadla Ci Polaczka w oko? Co sie nie chwalisz, ze wyrywasz moja znajoma? (wprawdzie to panna kolegi, ale nie znam ludzi w sumie, moze tam cos sie poprzestawialo podczas mojej nieobecnosci w Santa Marta…).

XXX –sa z deczka zamurowalo. W ogole nie wiedzial o kim mowa. Potem jak sie dowiedzial, wzial i sie na biednej Polce wyzyl, ze jest mentiorosa puta (klamliwa sucz i inne takie). Bo oni tu nie lubia jak sie o nich opowiada za plecami. Zwlaszcza nieprawde. XXX teraz bije pjane, ze Polki, co tu przyjezdzaja to jakies niedodymane sa (no przepraszam, ale tak powiedzial! ) a na dodatek konfabuluja. On by chetnie pewnie z jakas dlugonoga blondzia ruszyl w tango, ale akurat z ta nie mial zamiaru, a najbardziej to maczo tu nie lubia jak im dopinac takie latki. X sie zapienil, Polka co bajki opowiada sie pokajala. I jakie bylo tlumaczenie? NIE WIEM CO MI ODBILO; HORMONY SZALEJA. MAM OKRES.

O-co? Okres? Wszystko bym pojela, kazda wymowka mi mila by byla z tych np.:  Wplyw Merkurego Na Zakrzywienia Paznokcia W Paluchu Lewej Stopy, albo Jakis Taki Wkurw Pospolity, albo Nie Wiem Co Mi Padlo Na Glupi Leb, ale… okres? Boze, feministki wszystkich planet – laczcie sie! Baby sa jakies inne, fakt, musze sie sobie dobrze przyjrzec, moze ja mam gdzies ukrytego siusiaka????

Sorry, moze mam niskie IQ ale nie jarze:  po co takie pompowanie wlasnego ego? Ze czarnooki costenio nie zainteresowany byl, to przynajmniej udamy, ze jednak jestesmy takie smakowite cool i jazzy, ze az trzeba LOJALNIE DONIESC? A co ja jestem? Kontrola moralnosci? Mi to glanz pomada i dzem morelowy. Ale suma sumarum wyszla beznadziejna ryfa i pozostal absmak. U Polki chyba tez, bo przestala sie do mnie odzywac. Ale co ja poradze, ze nie zachwyca. Jak zachwyca, jesli NIE ZACHWYCA?! Demonem seksu mozna STARAC SIE BYC, ale do pewnego wieku to tylko przystoi (moim zdaniem ta granica to 22 lata. Potem to juz sie robi zenujace. Demonem seksu MOZNA BYC do poznej osiemdziesiatki, o, to tak. Ale UDAWAC GO to mozna tylko na Halloween).

Trafila na faceta z cojones, biedaczka i dostala po nosie  – nosku ladnym, znaczy sie. Ten sam pan, kiedy siedzialam z nim i kilkoma innymi osobami przy stole w kawiarni i kiedy pewna Colombiana postawila mu kieliszek rumu (przyniosla kelnerka), powiedzial kelnerce: nie dziekuje, powiedz jej, ze nie pije. No nieprawda. Bo pije. Spytalam go potem, dlaczego nie wypil. Przez szacunek dla towarzyszacych mu pan. Hm… Mozna? Mozna.

Ja nie mam zadnej recepty na udany zwiazek, a wrecz przeciwnie, mam kilka patentow na nieudany, ale jednego jestem pewna. Jak masz kobito meza, co nie sprzata, to mu powiedz, zeby zaczal. Jak masz faceta bez cojones, to albo sama poszukaj ich u siebie, albo ariwederczi amore. Jak nie jestes demonem seksu, to ugotuj zajedwabista zupe minestrone (co tez i ja dzis uczynilam!) i idz studiowac chemie, pomedytuj, poczytaj Tomasza z Akwinu, zrob stujke (nie stulejke!) ,  idz na spacer z psem, albo na uniwersytet trzeciego wieku, zrob cos, cokolwiek. Jak jestes bezmozgim farbowanym famfatalem to… jak mawia pewna Ewa: najlepiej wez lopate, wykop dol i sie w nim zakop. A jak masz mnie dalej wkur..wiac to sie dwa razy zastanow!

Ostatnie slowa skierowalam do golebia Estefana. Czy ktos wie jak pozbyc sie PTAKA?

Pozdrawiam wszystkich facetow z cojones, tych bez – pocieszam, ze nadchodzi swiateczny czas pelen CUDOW i moze wyrosna! Obiecuje ze kolejny wpis bedzie egzotyczny, pelen przygod i samych wesolych zdarzen rodem z zamorskich krain.

A trojkacik – to jednak innym razem.

Reklamy

Działania

Information

5 Komentarzy

30 11 2011
Tomek

Dobre! W sam raz do plotek.pl

30 11 2011
iwonkapibara

chyba raczej plotek.co?

2 12 2011
AskaG

swietne!!!! zajrzalam tu przypadkiem i chyba zostane, bo masz swietny styl!!!!!

13 12 2011
anitka

Szkoda ,ze nie napisalas wczesniej gdzie Cie znalezc. Fajnie i piszesz i mialybysmy o czym rozmawiac. Teraz jestem w San Andres i stad wracam do Europy. Bylam w Cartagenie, Barranquilli a do Santa Marty mialam pojechac ,zeby sie z Toba spotkac ,ale odpuscilam .W samej Santa Marcie bylam juz w przeszlosci . Pozdrawiam
Anitka

13 12 2011
Ambasador

dobre, dobre

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s




%d blogerów lubi to: