Ostrożnie! Uprawiam prywatę!

3 09 2013

Mam hałdy cieciorki. Zwariowany Katalończyk na wieść o tym, że przestałam jeść mięso przytargał z supermercado kilogramy strączkowych. Soczewicę i fasolę jak zutylizować na sryliard sposobów – wiem. Ale ciecierzycę? No… zeszła jedna sałatka (tu jest przepis Oli jakby kogoś korciło, ja dodałam więcej awokado, bo lubię http://arsenicmakeup.blogspot.com.es/2013/04/arsenic-w-kuchni-zielona-i-lekka-saatka.html) ale stan posiadania cieciorki nie uległ wyraźnej zmianie – nadal kilo z hakiem zalega kuchenne półki. Humusu nie zrobię bo nie mam tu blendera. No to co? Głowię się nad tym od wczoraj i przeszukuję strony wegetariańskie. Ale powiem tak – słabe są. Albo wydumane na maksa i egzotyczne aż do bólu zębów, albo tofu i spaghetti z cukinią w koło Macieju. W Katalonii wtranżalać non stop selera naciowego nie muszę – mają tu wszak jarską klęskę urodzaju: masa warzyw, pyszne sery, różne flany, katalońskie kremy, gazpacho, sporo dań z fasoli i jej podobnych, wpływ imigrantów też robi swoje – można dostać pyszne produkty rodem z Meksyku, guacamole i alioli jako sosy do czegobądź załatwiają sprawę kolacji. A jeśli mamy do czynienia z semiwegetarianinem czyli takim trochę oszukańcem jak ja, co wciąga na potęgę ryby i inne morskie potwory – no to tylko żyć nie umierać!

Ad hoc – cieciorka czeka na pomysł – (może ktoś pomoże?), a Iwonkapibara przechodzi mentalne metamorfozy. Przestała jeść mięso i zaczęła poważnie zastanawiać się nad tym jak dieta wpływa na poziom zdrowia… psychicznego. Na razie jest w trakcie badań terenowych, ale na pewno niebawem podzieli się wynikami. Póki co w głowie ma jeden wielki rollercoaster. Nie chcemy tu zapeszać ani chwalić słońca przed zachodem, ale mamy podejrzenie, że rok mimo pechowej trzynastki przynosi (jak dotąd) Iwoncepibarze dużo zmian na lepsze. Jedna łysa brodata zmiana domaga się dalszych zmian i popycha Iwonkę do… zmiany miejsca zamieszkania. Między innymi. Niemałej zmiany. Ruchów rygorystycznych i ZNOWU??? (eee) odważnych posunięć. Uffff. Dymi pod czaszką. Czy ja kiedyś pokocham „naszą małą stabilizację” i przestanę się miotać po świecie? Pytanie retoryczne, rzecz jasna.

No ale miało być o prywacie. Po pierwsze – co mam zrobić z tą cieciorką? Po drugie: od 1 października moje warszawskie mieszkanie będzie do wynajęcia (można się wprowadzać już 28 września). Dwa pokoje (36 metrów) z widną kuchnią plus balkon. Całkowicie umeblowane i po remoncie. Ładne i ciche na ul. Lazurowej. Jeśli ktoś ma życzenie obejrzeć, to po 19 września zapraszam – info i kontakt na priva.

Czekam. Cieciorka również.

Reklamy

Działania

Information

10 Komentarzy

4 09 2013
Kasia

jak nasz angileski poszukaj Google „chickpea recipes”
cieciorka jest b. czesto w potrawach hinduskich/caraibskich. Pewnie nasz „roti” z caraibow…

ja lubie wariacje tego indyjskiego cheackpea curry: http://britishfood.about.com/od/recipeindex/r/chkpeacurry.htm
zamiast swiezych mozesz uzyc pomidory z puszki. i zrobic tak ostro jak lubisz.

daj znac czy ci wyslac tlumaczenie, albo uzyj Google translator.
Kasia z Toronto

5 09 2013
iwonkapibara

Dziekuje za wszystkie tipy. Hałdy znikaja. Poleciała cieciorka po bretońsku bo najszybsza i najlatwiejsza :-), a musialam szybko cos zrobic z juz ugotowana Ciecierzyca ( ta nazwa moglaby robic za imie dla zlej wrozki, w przeciwienstwie do Cieciorki ktora kojarzy mi sie z Calineczka :-)) ale wezme sie tez za te orientalne wygibasy. Dziekuje serdecznie.

4 09 2013
Ola

Przychodzi mi do głowy jeszcze cieciorka „po bretońsku” – czyli po prostu ugotowana w pomidorach z papryką, ziołami i co tam jeszcze masz. Dodałabym dużo ziół, cebuli i czosnku.

4 09 2013
Milena

Iwona, chciałam wpisać komentarz, ale ten pan ruszający tłustym, oblesnym brzuchem pod Twoim tekstem… rozwalił mnie :-)

4 09 2013
Milena

Aha, mam przepis na zupę z soczewicy. Zupę-krem. Cudo!!!!

4 09 2013
Ken.G

Cieciorka :D Nie pomogę, bo nigdy tego nie próbowałam, ale chętnie sama podpatrzę jakieś ciekawe przepisy. Nie jadłam mięsa przez bodaj 7 lat, ale robiłam to dość głupio (przez długi czas wyglądało to po prostu tak, że jem to co zwykle, tyle bez mięsa). Ponoć to, co teraz uprawiam, ma swoją nazwę – semiwegetarianizm czy jakoś tak. Ale po co te etykietki? :) W każdym razie kiedyś na pewno wrócę do pełnego wegetarianizmu, bo to fantastyczna sprawa – czuć wszystkie smaki potrawy.
Pozdrawiam!

4 09 2013
Milena

1. CIECIERZYCA ALA OLA (1 porcja) – baaardzo prosta do zrobienia, cudnie pachnie!
Składniki: puszka cieciorki (lub szklanka ugotowanej w osolonej wodzie), cebula, kasza gryczana (szklanka ugotowanej), chilli, curry, opcjonalnie-jogurt naturalny.
Cebulę pokroić i zeszklić na patelni. Dodać cieciorkę, kaszę gryczaną i przyprawy. Jeśli wyjdzie za suche, dodać kilka łyźek jogurtu naturalnego.

4 09 2013
K

Wiele przepisów powinno się znaleźć w kuchni włoskiej. Jeden mam, ale najpierw trzebabyłoby z tego zrobić mąkę :)
http://en.wikipedia.org/wiki/Farinata
A tu bez robienia mąki:

http://www.bonappetit.com/recipe/pasta-e-ceci-con-vongole
więcej w guglu.

5 09 2013
iwonkapibara

Przepraszam, ale jaki pan rusza tlustym brzuchem pod moim tekstem ??? :-O

13 09 2013
Anitka

A ja z kolei prosze o szczegoly odnosnie tego szamana z Kolumbii.Czy korzysta z ayahuasca?I czy jest to szaman czy curandero?Potrzebuje nie z ciekawosci, ale w celach zdrowotnych w rodzinie.I czy jest wiarygodny?
Jesli z jakiegos powodu nie bedziesz mogla podac blizszych danych, wysle Ci mojego e-maila.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s




%d blogerów lubi to: