Na fali

8 08 2011

Wstyd i hańba! Tak zaniedbać blogowisko!

Sądziłam, że formuła się wyczerpala, ale nieoczekiwanie przez – ni mniej ni wiecej – a bloga właśnie – odnajdują mnie różni dziwni, często – fajni ludzie. Ostatnio Polka mieszkająca w Santa Marta, ale też Emilia z Wysp Zielonego Przylądka i nawet pewna pani z pewnej telewizji… też znalazła.

Więc może warto rzucić czasem blogowy ochłap? Na więcej – póki co mnie nie stać, proszę o cierpliwość, na pewno przyjdą lepsze czasy dla bloga.

 

W Polsce tradycyjnie pożeram ruskie pierogi, a nawet WRESZCIE!!! uczę się je wytwarzać i zastanawiam nad tym, czy ruchy, które wykonuję są przemyślane, rozsądne i słuszne.

Zamilkłam bowiem nie z czystej złośliwości, zgnuśnienia lub pospolitego lenistwa. Tu się dzieje! Huczy, buczy, powiewa, dymi i paruje. Pod czachą.

A wszystko to – bo Ciebie kocham… e.. nie to nie tak szło. A wszystko to – bo znalazlam wymarzony DOM.

Proszę trzymać kciuki, bo dopóki czarno na białym nie zobaczę kontraktu, to nie uwierzę że go wynajmę i że za tyle! Siedemnastowieczna kamienica. W centrum Santa Marta. PIęęęękna!!! Tuż obok Katedry. Nieopodal morza. Jakieś – lekko licząc – 500 metrów będzie hawiry, jak nic. Plus patio z pochylonym drzewem limonki w pakiecie. Więc wyjdzie najwyraźniej tak, że i mały hostal  i restaurana się spreparuje od ulicy no a przede wszystkim JUNGLE TOUR – agencja podróży, która nabiera rozpędu tu znajdzie swoją siedzibę.

Pierwsza polska grupa zorganizowana zbiera się już w biurze LOGOS TOUR. (Niebawem- o czym na pewno doniosę – pojawi sie strona JT.)

Dzieje się duzo więcej, ale to nie są blogowe historie. Zaliczam spotkania ze znajomymi, rauciki u panów ambasadorów Kolumbii i Ekwadoru ( bardzo przyjemne fiesty!!!!), pływam łódką po jeziorze, szykuję się na hardcorowy wypad na Krym – namioty, noclegi pod chmurką, jeepy i jakieś ponoć – jak zaklinają kierowcy – same haszcze, ostępy i inne oczeredy. No i, rzecz jasna Czufut Kale i Bakczysaraj.

„MIRZA: Tam nie patrz. Tam spadła źrenica o dno Al Kahiru

niczym grom uderza! I ręką tam nie wskazuj. Nie masz u rąk pierza!

PIELGRZYM: Mirzo, a ja spojrzałem. Przez świata szczeliny

Com zobaczył – opowiem po śmierci. Bo w żyjących języku nie ma na to głosu.”

Sonety Krymskie (ale cytowane z pamięci, więc mogło lecieć inaczej ;-) Kto napisał sonety to chyba tu na tym blogu tłumaczyć nie muszę? :-)

No i co? Lubię mojego bloga. Jest jaki jest, niedopieszczony i biedniutki, ale dziś pewien – nazwijmy go Anastazy – rzucił, ściskając mi dłoń na powitanie – Muszę wyznać, że wirtulanie – choć o tym nie wiesz- poznaliśmy się przez twojego kota… Anastazy czyta mojego bloga a dziś przypadkiem wpadliśmy na siebie w realu. Pierwszy wpis jaki zaliczył Anastazy był na temat tego, CZEGO NIE ROBI SIĘ KOTU :-)!!!

Jestem w Polsce i wiem na pewno, że to moje miejsce na ziemi. Żeby nie wiem co. Ale niekoniecznie miejsce, w którym muszę aktualnie przebywać ;-)! Dalej w rozkroku żyć się nie da, no way. Za miesiąc więc opuszczam ciepłe pielesze. A tymczasem…

Upajam się faktem, że nie muszę codziennie urzadzac polowania na kleszcze ani wytrzepywać stada czerwonych mrówek z poscieli. Upajam sie faktem, że ktoś mądry wymyślił marynowanie grzybów, wędzenie ryb, kiszenie ogórków itd. Upajam się ładem, spokojem, ciszą, zielenią, kwiatkami polnymi, zapachem chleba. Nie mam tego wszystkiego tam.

Pyta mnie coraz więcej Znajomych ( pomijam ulubione pytanie quizowe absolutnie numer 1: : Dlaczego nie jestem opalona) czy jestem pewna że Kolumbia to mój swiat. (Nie, nie jestem, wcale tak nie twierdze), gratulują mi odwagi „pójścia wlasną drogą”. (Nie mam odwagi, strasznie się boję!). Pytają, czy jestem pewna, że już nie zmienię zdania. Haha. (Jestem pewna że zmienię zdanie) czy mi tam dobrze (i tak, i nie), czy wiem na pewno ( a kto wie?) itd. No ludzie! Jest jak jest. A jak bedzie  – to się przecież zobaczy. ;-)

 

Po prostu Fala przyszła. I niesie.

 

Reklamy




Niedźwiedź zwiesił język

23 06 2011

Zimna sucz, ospa u gołębi, mała goła syrenka, misie z alpaki, wieśniackie czapki, goła baba, łóżko w rogu, zupa z płodu dziecka, ziemniaki-pierdolniki, pani mikołajowa seksi, niedźwiedź zwiesił język, gdzie spać nad Orinoko, lalka barbie w podróży, piosenka Hopsa Hopsa Sa, hulaj Duszo Ma!, jak się obcina sweter, fujarki, gulietty massiny, potrzebuję pomocy z duchami, eleganckie kórwy (prez ó kreskowane!), czarnoskórzy w łóżku…
to tylko niektóre frazy, dzięki którym ludzie (jacy LUDZIE???) wyszukali mojego bloga. Jakże musieli się poczuć rozczarowani. I jakim dziwnym medium – jak się nad tym zastanowić – jest net!
Pozdrawiam wszystkie misie z alpaki – Goła Baba