Karnawał w Santa Marta

7 03 2010

Czyli jak zabawialiśmy się po tej stronie oceanu…

Reklamy




Fiesta!

5 01 2010

Sylwestrowa oczywiscie… Zapowiadalo sie nieciekawie. Wyladowalismy w Bucaramandze, miescie tanich butow (fabryka obuwia tam jest), parkow i Mrowki Wielkodupczastej. Niestety na Wielkodupczasta martwy sezon, dopiero w marcu wylega na ulice, drogi i sciezki  i wtedy, jak twierdzi moj koplumbijski amigo, mozna jesc hormigi culony prosto z chodnika.  On je wlasnie komsumuje w ten sposob. Zywej mrowce urywa glowe (jak krewetce) a reszte polyka i ponoc oblizuje sie ze smakiem. Ja jednak, jesli doczekam Culony, to bym jednak ja najpierw wolala zgladzic, a potem usmazyc.

Tak czy owak Culony nie bylo, byl zjawiskowy Canion ChicaMocha no i… sylwester.  Na poczatku wyladowalismy w dzielnicy polozonej na szczycie Bucaramangi… platanina malenkich, stromych brukowanych uliczek rozswietlonych choinkami i balwanami. Zakupilismy w goscincu butelke rumu i wbilismy sie na kwadrat do dwoch dawno niewidzianych kuzynek Endera. Jedna byla w ciazy, a druga w zalobie. No ubaw po pachy to sie nie zapowiadal. Po chwili dolaczyl kuzyn kuzynek i ten to akurat ucieszyl sie na widok rumu. Nie zdazyl jednak sie nim ucieszyc naprawde, gdyz po chwili do kuchni wparowala pewna pani o chmurnym spojrzeniu, ujela butelke za szyjke i wprawnym ruchem, jakby robila to nie pierwszy raz, rozstrzaskala ja z zawzieta mina na ziemi. Zapachnialo slodko…

Brat wybiegl za rozszalala niewiasta z wielkim krzykiem a jedna z kuzynek wetchnela – Ona jest loca. Teraz on ja zbije, a potem sie beda godzic. Ona to uwielbia…

Hm. Nie wnikalam w tradycje rodzinne… Zjedlismy kurczaka i popilismy go lemoniada. Po czym kuzynki doszly zgodnie do wniosku, ze ani zaloba, ani ciaza nie przeszkadzaja w swietowaniu nadchodzacego Nowego Roku. Wiec zlapalismy taksi i pognalismy do kolejnego kuzyna kuzynek, do bogatej dzielnicy willowej. Kuzyn inzynier, zona prawniczka, hawira ze hej! No i zaczela sie fiesta!(Ponizej).

Feliz Anio Nuevo,  2010 wzial i przyszedl, jak ten czas, panie, leci! Mam przeczucie ze to bedzie Gorrracy rok! Gorrracych przezyc, gorrracej milosci, gorracego slonca i wszystkiego naj wszystkim Zgromadzonym przed monitorem zycze! I wielu udanych baila baila fiest! Oh, jak oni tu tancza te salse!!!!!