Hop! Hop! Hop!

3 05 2012

Nawiazujac do poprzedniego wpisu: Zbieram bande. Wymagane: rogata dusza, dluga spodnica, chustka (z fredzlami!), blysk w oku,  cyganski spryt.

Bedziemy tak sobie chodzily, spiewaly i napadaly na maczo, eliminujac co bardziej upierdliwe jednostki . Precz z fredzlami (u spodni!)! Spodnice rulez!!!

Hej tam Bandidas, ktoras z Was chetna??? :-)

O tak bedziemy sobie spiewaly!!!

http://www.youtube.com/watch?v=TmhA1993LWY

OK: Jest taki jeden maczo, ktorego ewentualnie mozemy oszczedzic. To ten. Nic nie poradze na to, ze mam do niego slabosc.  Ale tylko ten jeden.

http://www.youtube.com/watch?v=lvM9Y1MJAII&feature=related

Reklamy




Nocny kowboj

2 05 2012

Ups. Prawie sie doigralam. Omal nie wyrzucili mnie z Kolumbii. Prawie pewnie tez w dziob nie zarobilam. Ale PRAWIE robi duza roznice. A mnie wkurwia nieprzytomnie bezprawie, chamstwo i macho jak z najgorszej reklamy Tequilii Sunrise (nie to, zebym cos miala do samej tequilii ani do jej ewentualnych reklam ale maczizmo wywoluje we mnie bardzo skrajne emocje, wiec prosze sie przygotowac na nieparlamentarne slownictwo , czytaj: bede tu dzis bluzgac az milo!). Ogolnie wkurzam sie latwo, taki wloski ze mnie typ. Ale nie do przesady, ot, troche sie zapienie, pogdacze i uspokoje. Kto wie, ten wie i bezpiecznie umyka w cien, zgodnie z madra maksyma: POJDE, POCZEKAM W KINIE AZ JEJ MINIE.

Drzewiej taka nie bylam, ale walecznosc we mnie narasta z kazdym dniem. Moze to jest tak, ze gen walki jest uspiony do czasu, a kiedy go zbudzic… hoho! Ja sie w zyciu nawalczylam niemalo i widac – weszlo w krew. Co ABSOLUTNYM; KOSMICZNYM, PANORAMICZNYM niezrozumieniem napelnia wszystkich Kolumbijczykow.

Bo w Kolumbii nie walczy sie o nic. Nie walczy sie o lepszy los (no moze nieliczni), nie walczy sie o swoje dobro, o swoje prawa, a siebie. Nie ma takiej opcji, Nie wbudowano.  Jest jak jest. Inaczej nie bedzie. To ja jestem walnieta, dziwna, przewrazliwiona i co tam jeszcze, bo we wszystkim widze jakies wydumane nieistniejace problemy. A przeciez problemow nie ma. Ze ktos ma mnie literalnie w dupie, ze ktos mnie okrada, ze ktos inny mi kasy nie oddaje, ktos kolejny opowiada nieprawde na moj temat, a jeszcze inny ktos sie spoznia, nie przychodzi lub zapomina, kolejne ktosie daja wadliwy towar, oszukuja albo klamia… Na to wszystko odpowiedz jest jedna:  Es asi. Jakby to ujac po polsku? TAK JUZ JEST. Plus ozdobne wzruszenie ramion, ze niby co? Czym sie tu podniecac? Ech, takie jest zycie… NO! FUCKING! WAY!

Tak juz jest i inaczej nie bedzie… dokad to cale leniwe i zepsute przez wojenne kokainowe historie i skorumpowane rzady, zastraszone spoleczenstwo bedzie mialo wszystko w dupie – NIC sie nie zmieni. Ze Rosja ma zla prase? Ze korupcja i mafie? No blagam, Rosja to jest kulturalna potega a mafie maja zasady, a ludzie … no owszem nie trzezwieja wprawdzie ‘ jak utrzymuje Hugo Bader, ale maja przynajmniej te swoja dusziszczypatielnosc i inne takie. Ze Polacy autostrady wybudowac nie potrafia na Euro? Kolumbasy nie potrafilyby wybudowac latryny, jak mi sie zdaje!

Ale moze ja wreszcie, po przydlugim wstepie przejde do meritum. Wkurwa przed sekunda zaliczylam takiego, ze Matko Bosko! Trzymaj mnie i nie puszczaj! Otoz…

Jak Panstwo pewnie nie wiecie, jestem sowa. Tzn. w nocy nie spie, a przesypiam upalne dni. Nie oznacza to jednak wcale, ze nocami nie sypiaja turysci i goscie Casablanki. Oni tak. Jak najbardziej. A przynajmniej-chcieliby. Bo jedni wrocili z Parku Tayrona po calodziennym trekkingu i – zmeczeni-maja ochote moze kilka godzin przekimac, a inni musza sie wyspac przed porannym lotem dokadstam, a jeszcze inni maja urlop, chca odpoczac i banalnie WYSPAC SIE . Ale nie. Nie da sie.

Casablanca uspiona. Noc czarna, srednio glucha, ale spokojna, ja na tarasie probuje zebrac mysli, co sprowadza sie do tego, ze juz mysle tylko o tym, zeby tak sie oddalic i przylozyc kudlata glowke do poduszki, gdy wtem… RYK. RYYYYYYK jak na rykowisku. Jakby glosniki godowaly. Jak nic! Przyjechali pod moj dom sprawdzac naglosnienie na Euro 2012, te co beda hymny nadawac. Ja wale! Jaki ryk, nie!!! Nie wierze. Po polnocy. Zaczynaja koncert jakis niedorobiony czy jak? Muzyka tego nazwac nie sposob! To juz nawet w Grzebaldowie  Dolnym maja lepsze naglosnienie na szkolnych apelach! Nie no, ci tutaj,  to w zasadzie maja BARDZO dobre. Zagluszyli wszystkie knajpy, wszystko i wszystkich, ryby z wody wyskoczyly, ja tez wyskoczylam z hotelu. I co widze ja? Fura, skora i komora. Czterech panow ze zlotymi lancuchami na klatach i z pyffkiem przyjechalo pszyszpanowac (bo przyszpanowaniem tez nie sposob tego nazwac, nawet podlug kryteriow Wolki Niskiej). Zaraz, zaraz, ale to tak wolno, tak bezkarnie w nocy ryczec sobie?! Wylecialam szukac szumnie zwanej tu Policji Turystycznej. Niech sobie panowie ida do domu albo do klubu i tam maltretuja swoje bebenki, ale moich MIERDA NIE!!!! Nie, bo nie. Bo zgody nie wyrazam. I to wszystko na ten temat!

No i tosz lece po ulicy jak ta nimfa, lece w poszukiwaniu policji, dolecialabym chyba na Bakczysaraju ostepy szerokie, ale zrobilam nawrotke. Pytam nocnych sprzedawcow swinskich uszu (tak, tak, pieczone sprzedaja noca pod moim domem). Tak wiec zadaje pytanie, gdzie tu najblizej policjant, zesz w morde! Pani patrzy i pyta: – A bo co…stalo sie cos?

To mowie ze nie, ale chcialabym tylko li i jedynie, zeby tamten pan, ooo tamten, co wciaga kokaine na parkingu, przyciszyl w swej laskawosci te ryczace, pierdzace i srajace glosniki w swoim BARDZO DUZYM CZARNYM SAMOCHODZIE.

– Ale dlaczego? Dlaczego bys tego chciala?– pyta sprzedawczyni.

-SLUCHAM? ZE JAK? CO PROSZE! PRZEPRASZAM; PRZEWIN; NIE ZAKUMALAM!!!! Jak to: dlaczego?! Bo jest srodek nocy, a ja nie mam zyczenia sluchac zle zremiksowanych kawalkow umpa umpa z pierdzacym basem na dodatek i niby dirty dancing. Mam zyczenie zapasc w sen. W CISZY!!!!!!!! Dobry powod? Wystarczajacy? Poza tym jak to??? To sie podoba? Tak ma byc? No wolne zarty!!! Jest po polnocy. Ja mam turystow i nie zamawialam ani boys bandu ani mariachi ani techno techno! Wiec: wypier..alac mi!, ale juz, ze sie tak w jezyku wroga brzydko wyraze. To nie jest glosna muzyka (ktora dociera do nas czesto i nie boli bo dociera z daleka i przed polnoca), to jest regularna masakra, ktora urzadzaja mi pod oknami czterej napruci goscie w swojej furze!!! Nie zapraszalam, wiec jazda, precz! Pojelabym i zdzierzyla koncert, az taka stara ciotka nie jestem, pojmuje full wypas w karnawale, salse dudniaca na kazdym roku i to nieszczesne ich valnneato, ale tych chamow zza sadyby – no, nie zdzierze!

– To sie trzeba przyzwyczaic jak sie chce tu mieszkac. – z godnoscia i wyzszoscia wzruszyla ramionami sprzedawczyni uszu i poslala powloczyste spojrzenie CZARNEMU SAMOCHODOWI. Och, gdyby to tak dla niej te glosniki wystawili!

Nosz, krew mnie zaleje, im sie to podoba! Podkreslam – ta “muzyka” nie grala. Ona RYCZALA rzezila i palila przewody. Oraz generowala niepojety dla mnie samej rodzaj wkurwa i natezenie bluzga, jakiego juz dawno, dawno nie zaliczylam. Wracajac do hotelu (nie spotkalam po drodze ANI JEDNEGO policjanta!!!) zagadnelam znajomego portiera:

–          To legalne jest, “#$%&Ñ$%XXXX##$?

–          Tak – westchnal.

Nie dalam wiary. Kwadrans zajelo mi dzwonienie na wszystkie mozliwe linie policyjne, oczywiscie nikt nigdzie nie odebral. Nie mialam wyjscia. ¨Ide! Ku…wa, ide!” I poszlam.

Poszlam do tych gosci, gadac z nimi, wyobrazacie to sobie? No i stoje w krotkich spodenkach i w bluzeczce z misiem koala, a oni tam, panie (haha!!!) tacy wyzelowani, pachnacy, sliczni, na bogato, normalnie figo fago balalajka show! Hijos de puta!… I ja sie pytam tego pierwszego, co sie nawinal, tzn. raczej wrzeszcze, ile gardla staje:

– Czesc!!!!Mam pytanie!!! Nie bola cie uszy????!!!!!!!!!!!

– Nie!!!!!!!!!!!

-A mnie tak!!!!! I wiesz, moglbys cos zrobic w tym kierunku zeby mnie nie bolaly!!!!!!!!

– ¿??

–          Na przyklad sciszyc to gowno!!!

–          Nie podoba ci sie?!!!

–          Nie!!!

–          To kto ci kaze tu byc?!!!

–          Nikt!!! Mam takie zyczenie!!! Jestem wolna, a to jest podobno tez wolny kraj!!!

–          Nikt ci nie kaze tu byc!!! Nie musisz tu byc. W Kolumbii!!!

–          Sluchaj no koles, jedyne czego nie musze w tej chwili, to sluchac tego pierdzacego na caly swiat chlamu!!!!!

–          To ja zmienie muzyke!!!!!!!!!!!!!!

–          Nie, przycisz ja!!!!

 

W trakcie rozmowy czy tez krzyku (nie dalo sie inaczej bo glosniki byly tuz tuz) otoczyl mnie wianuszek takich samych panow (przygladali mi sie jak misiowi koala, a moze to i jemu sie przygladali, wspomnialam, ze miala go na bluzce…).

–          Sluchajcie, ja mam tu hotel i moi klienci chca wzywac policje, wiec przyszlam do was zeby…!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

–          Nie musza wzywac policji!!! Ja jestem z policji…!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

(Nie…. Nie wierze… To jakis tani plagiat i tak juz kiepskiego filmu klasy C! )

–          Sluchaj, ale tak powaznie, tobie sie podoba jak tak ryczy ten glosnik?!!! Juz wszyscy tu wiemy, ze macie super woz, i naprawde fenomenalne glosniki i jestescie tacy maczo ze normalnie sikamy po nogach, to juz jest jasne, zalatwione, wiec juz nie musi byc tak glosno no nie?!!!!!!!!!!!!!!’

–          Nie podoba ci sie nasza muzyka?!!!!!!!!!!!!!!!!

–          Szalenie mi sie podoba, ale jakbys ja przyciszyl, to moze bym miala mala szanse ja wreszcie uslyszec, bo tak jak jest , to strasznie pierdzi!!!!!!!!!!!!!!!!!

–          Wiesz, my mamy inny gust niz ty!!!!

–          O tak, macie…

 

Nic nie wskoralam. Poszlam sobie. Usiadlam na tarasie i westchnelam ciezko. Nie, juz nie chodzi mi o poziom zbydlecenia tego gowniarstwa, raczej o brak JAKIEJKOLWIEK REAKCJI  na to, co panowie maczo soba prezentuja. To juz nawet nie jest kwestia strachu, tylko po prosto dzieciecej bezradnosci, braku wiary w to, ze mozna przestrzen i swiat wokol siebie zmieniac i dostosowywac do swoich potrzeb, oni tu sa na nizszym poziomie niz zwierzeta, wszak zwierzeta kopia sobie dolki i jamki, zeby miec wygodnie i odganiaja inne zwierzeta, kiedy te wredza, szkodza i molestuja. A tu nie. Jest jak jest. Inaczej nie bedzie… pomyslalam i… w tym momencie muzyka zamilkla. Wyniesli sie! Jakies 10 minut po mojej z nimi rozmowie!!! Nie do wiary! Chcialabym wierzyc, ze to za moja sprawa calle 10 ucichla i sen mogl splynac na Casablanke, lecz bardziej prawdopodobne wydaje mi sie, ze panowie po prostu mieli inne plany i zabrali swoja wypasiona fure w inne, bardziej im przyjazne miejsce, gdzie znajda zrozumienie i znajda dziewczyne nie w pizamie z misiem koala tylko w spodniach z fredzlami.

Na przyklad taka, jak te tu:

http://www.youtube.com/watch?v=XC5acIFq9rU

 

Koncze, musze napic sie ziolek na uspokojenie!!!





Wio koniku, a jak się postarasz, na kolację zajedziemy akurat!

5 08 2010

Trochę kolumbijskiego optymizmu? Proszę bardzo:





Baila baila

5 05 2010

… i oni naprawdę tak nóżkami tu przebierają, w rządkach równych spódniczkami machają. Uwielbiam tutejsze dyski! A to sie nazywa saya i na imprezie powitalnej (proszę się już przygotować) będziemy tańczyli TYLKO TAK. zakupiłam juz stosowne muzyczne podkłady!

I proszę si mi tu głupio nie śmiać, bo w Kolumbii to ja miałam tak: