Moja ziemia

22 09 2010

Rozmawiamy.

Hiszpańskie słowa filtruję w mózgu. Jedne rozumiem, a innych nie.

Szum wiatraka zagłusza coś, co powiedział.

-Co?

-Nic nie mówiłem.

-To wiatr.

-Wiatr pod drzwiami, nie bój się.

– Idzie burza.

-To tylko wiatr. Tylko wiatr pod drzwiami.

-Wiatr…

-Co mówisz, Corazon?

– Nic, nic. Dziwię się tylko, że cytujesz mi „Ziemię Jałową”.

Reklamy




Dlaczego nie chcę żyć w Europie?

3 06 2010

Bo nie ma już w niej prawdziwych kominiarzy.

http://kartofelek29.wrzuta.pl/audio/8X8lbG0owKM/piosenka_kominiarza_-_kabaret_moralnego_niepokoju





Pamiętacie o ogrodach?

3 06 2010

Głucha noc w Buenos Aires. Leżę w pokoju pełnym książek. Głównie są to plany instalacji przeciwpożarowych, tomy wypełnione wzorami fizycznymi, albo pozycje typu „Samochody pożarnicze polskiej straży pożarnej”. Lub też: „Przeciw konfidentom i czołgom” oraz „Szare Szeregi na Ochocie”.

Po mojej lewej mam dwie gaśnice, w przedpokoju czerwony kask (i od razu czuję się bezpieczniej!), a nade mną chybotliwą półeczkę. Z której dziś na głowę zleciała mi malutka książeczka.

W czerwcu najpiękniej ogród zakwita Luizy

Którego nieistnienie zabija jak topór

Zawieszony na tęczy pod gwarancją wizji

Rozżarza się w istnieniu purpurowych kopuł

W czerwcu najpiękniej ogród zakwita Luizy

Luiza, której lekkość, gracja i swoboda

Metal z różą, a krzemień z obłokiem kojarzy

Biega bezbronna w ciemnych lewadach ogrodu

Serce wyryte w korze mając na swej straży

Luiza której lekkość, gracja i swoboda

Kawalkada dąbrowy czujność sarnich blasków

Gamę śmiechu powtarza Luizy gdy ona

Rozrzucając włosów rozgwiazdę na piasku

Podaje nagie gardło śmiechem zwyciężona

Kawalkada dąbrowy, czujność sarnich blasków

Łaskę Luizy może zdobyć tylko męstwo

Pewność rzutu i nerwów szaleńcze napięcie

Zwycięzco umazany gęstą krwią zwierzęcą

Przynieś jej lwią paszczękę i serce łabędzie

Łaskę Luizy zdobyć może tylko męstwo

Prostotę tajemnicy ogrodu Luizy

Labiryntów i altan puszcz i klombów kwietnych

Ptaszarni i rykowisk gonów gazel chyżych

Potrafi pojąć tylko prawy i szlachetny

Prostotę tajemnicy ogrodu Luizy

Którego nieistnienie zabija jak topór

Realnością śmiertelnych poczekalni ziemi

Przeklęty rojeniami dzieci i idiotów

Wydrwiony mgieł nonsensem ginie w neurastenii

Którego nieistnienie zabija jak topór

………………………………………………………………………..

W moim argentyńskim ogrodzie jest kolorowy wiatraczek. Śmiesznie furkocze na wietrze. Na półkach, w domu, książki – Stachura, Bursa, Gajcy, Gałczyński… też się znaleźli. Wesoła suka Sabaka i puchaty gruby kot ustawiają się w kolejce do łóżka.

70-letnia Marysia i Jej syn podają mate, herbatę albo czerwone wino. Fernanda, która codziennie drobiazgowo bada rzeczywistość pod mikroskopem leci jutro do Madrytu.

Ja jadę na weekend do Urugwaju.

Mieszkam u Przyjaciół w odległej dzielnicy, na obrzeżach Buenos Aires, nie docierają tu autobusy, samochodów niewiele. W ogrodzie panuje cisza.

W ogrodzie panuje cisza, o tak…